niedziela, 17 lipca 2016

KARRAMBA CZYLI JAŚ NA TROPIE

Otóż stało się tak, nie wiedzieć kiedy, czemu i – mgliście jedynie – domyślając się wszelkich konsekwencji z tego faktu wynikających, że oto Jasina zaczął wchodzić w wiek męski, po tradycyjnych postrzyżynach będąc już przecież czas jakiś, więc może to i nic dziwnego, ale Matkę – jak to Matkę - fakt ten zaskoczył. Niemile, oczywiście.
Ale cóż tam Matka i jej odczucia – nie w tym rzecz w dzisiejszej historii.
Rzecz zaś w tym, że dorastanie Jasiny przybiera dość osobliwe symptomy, które zaskakują Matkę nie mniej, niż sam dostrzeżony fakt. A może zaskakiwać nie powinny, może ktoś bystrzejszy i mądrzejszy niż Matka dawno je już zdiagnozował, opisał, ba, nawet się z tej dziedziny doktoryzował. Bardzo możliwe.
Niemniej symptomy dojrzewania Starszaka są dla Matki novum, przy którym supernowa to Pikuś sąsiadów na porannym spacerze. Matka więc dziwi się niepomiernie.
 Bo oto Jasina stał się – na okoliczność dorastania chyba – niezmiernie podejrzliwy. I czujny. I kontrolujący. Sprytny przy tym i szybki, jak wiatr. Po prostu Malanowski i Rutkowski w jednej, wyciągniętej, pałąkowatej i niemiłosiernie chudej postaci.
Jasina czuwa in cognito – ot, niby nic nie widzi, niby niczego nie słyszy, pochłonięty swoim dorastającym światem – ale, nie daj się zmylić, miły Czytelniku. To tylko sprytny kamuflaż.
Bo - dajmy na to – w mieszkaniu niedużym rozlega się miły dźwięk zwiastujący nadejście smsa. I nuże, zaczyna się Matka miotać w obłąkańczym tańcu po licznych pokojach w liczbie 2 w poszukiwaniu bezcennego urządzenia, a tu proszę – już Jasina, ukryty sprytnie za drzwiami wejściowymi, wczytuje się w jego treść, przypadkiem oczywiście…
Ciocia Ania – łaskawie wyręcza Matkę w przykrej czynności odczytywania korespondencji – przyjdzie do nas jutro. Bez dzieci….
Dlaczego czytasz? – pyta Matka z wyrzutem.
Nie czytam, nie czytam. Niosłem ci telefon i tak się jakoś wyświetliło…
Jakoś… – sprytnie.
A dajmy na to Matka zasiadła przy laptopie i zanurza się w jego czeluściach, a tu czary-mary, jak królik z kapelusza materializuje się za jej plecami Jaś.
Aaaaa, fejsbuczek…. – komentuje uspakajającym tonem.
No przecież, że nie strony FBI – sroży się Matka – znowu podglądasz! Co za mania jakaś prześladowcza….
Nie podglądam – też sroży się Junior – po prostu zerknąłem. Jesteś przewrażliwiona…
Co fakt, to fakt – może i Matka jest. A może nie.
Bo znowu telefon. Tym razem dzwoni. Leci Jasina, leci – ledwo nóg nie połamie….
Tata, tata – dyszy, przynosząc Matce telefon skądś-tam (swoją drogą, jak on to robi, że zawsze bezbłędnie go znajduje, no naprawdę, Matka podejrzewać zaczyna, ze sam go wcześniej przed nią chowa….).
Takie dobre dziecko.
Co tam piszesz? – wściubia Matce niewielki łebek między długopis a kartkę.
Tajemnica – odpowiada Rodzicielka, zamykając zeszyt. Nie przyzna się przecież, że oczernia właśnie własną rodzinę, co to, to nie!
Masz przede mną tajemnice? Muszę wiedzieć, co się dzieje w domu – stwierdza z wyraźnym wyrzutem.
Nie musisz. Ja muszę, ty nie – uspakaja Matka małego sierżanta.
Muszę, jestem zaraz po tacie… – stwierdza waleczne pachole.
Zaniepokojona Matka sięga czym prędzej po kanon literatury feministycznej, gotowa podsuwać Juniorowi co strawniejsze wydania, by Jasia ze zgubnej ścieżki patriarchatu sprowadzać. I to szybko! Bo gdzie to dziecko błądzi, kiedy Matka nie widzi, na jakie bezdroża światopoglądowe gotowe się zapuścić w tym dorastaniu, karramba…. ;).

www.pytamy.wp.pl


9 komentarzy:

  1. No, to tak jest a później role się odwracają bo to rodzic w miarę dorastania dziecka próbuje czegoś się dowiedzieć, coś zobaczyć, wyciągnąć jakieś info. Zwykłe pytanie: co słychać? uważają za daleko idącą inwigilację;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja - nie spojrzałam na to w ten sposób... Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Oj, strach się bac :) Sprytny i czujny, więc nic mu nie umknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę widzę podobieństwa z moją Lulcią ona gdziekolwiek się nie pojawi zadaje wszystkim pytania a gdzie pani idzie a jak pani mąż ma na imię a co pani kupiła a dlaczego tak a nie tak sąsiedzi śmieją się że w przyszłości będzie prokuratorem policjantem bądź dziennikarką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to właśnie - prokurator rośnie jak nic :)

      Usuń
  4. :) Teraz role się odwróciły i to ja czekam na skrawki informacji od dzieci. :) Taka ciekawość świata jak najbardziej wskazana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - może nie ma co marudzić...;)

      Usuń
  5. Halo? Gdzie sie podzialiscie???

    OdpowiedzUsuń