środa, 3 grudnia 2014

MATKA-OMNIBUS

Mamuki co to jest wentylator? – pyta nagle Staś.
To taki wiatraczek – odpowiadam dumna z siebie, że przygotowana jestem na każdą ewentualność.
Wiatraczek? – upewnia się niedowiarek Staś.
I wieje i buczy? – doprecyzowuje.
Wieje, Stasiu, czasem nawet buczy – rozwiewam stasiowe wątpliwości.
Mama, co to jest robocik? – pyta Staś dalej w wątku technicznym.
To taka maszyna – mówię jak z nut.
I chodzi i mówi? – Staś jak zwykle ciekaw jest szczegółów.
Chodzi, czasem nawet mówi – potwierdzam bez cienia wątpliwości.
Mamo, czy Pepe wrócił do Barcelony? – kolejny zestaw pytań wylosowany tym razem przez Jasia trafia do uszu matczynych.
Wrócił – bo wydaje mi się, że wrócił, w każdym razie – jak to ja – gram va bank.
Ciekawe, ile za niego zapłacili… - zastanawia się mój następca Pelego, świadom tak istotnego w sporcie wątku finansowego – Nie wiesz?
No ba, ja bym nie wiedziała? Wszak matka wie wszystko!
Na pewno dużo – mówię z przekonaniem. Jaś spogląda na mnie z aprobatą.
No, na pewno – zgadza się Junior z matką z przejęciem.
Mamuki, co to jest winda? – pyta Staś, który postanowił zostać dziś małym technikiem
To taki samochód? – podpowiada.
Tak – zgadzam się – to taki samochód, który jeździ pionowo.
Pionowo? – dziwi się Staś, który chyba jeszcze nie wie, co to pionowo.
Do góry – poprawiam się szybko.
I na dół – upewnia się Staś, że nadal mówimy o tym samym.
I na dół – zgadzam się, ku ogromnemu szczęściu mojego młodszego synka.
Mama, Szwajcaria leży na półwyspie? – zagaja Jaś.
Ooooo, geografia, skup się matko, skup.
Szwecja-Szwajcaria, Austria-Australia, prawo-lewo, wschód-zachód – pięta achillesowa każdej szanującej się kobiety. Skupiam się na tzw. maxa, jak mawia ostatnio Jaś.
Nie, na półwyspie leży Szwecja – mówię stanowczo, nerwowo oczekując reakcji Jasia.
Szwajcaria leży na południe od Polski – precyzuję jeszcze, znowu nieco ryzykując.
To dobrze – cieszy się Jaś. – Bo będziemy grali w Szwajcarii ze Szwajcarzami.
No, to lepiej, że nie na półwyspie. Nasi mieliby trudniej – podążam na oślep nieco za logiką jasiną, którą przecież znam jak nikt.
Trudniej, mamusiu, właśnie trudniej – cieszy się Jasio z naszej wspólnoty myślowej.
Mamuki, co to jest pigwa? – pyta Staś, tym razem zgłębiając – nie wiedzieć zupełnie czemu – branżę ogrodniczą.
To taki owoc - odpowidam, nie dziwiąc się nawet specjalnie, że Staś wie o jego istnieniu.
I ma małe pestki? – pyta mój mały botanik.
Ma małe pestki – mówię tonem znawcy pigwy, choć wcale nie jestem pewna tych pestek. Jak i całej reszty. Va bank.
A co to jest pajencyna? – Stasina zgłębia konsekwentnie temat przyrodniczy.
Nić przędna pająków – mówi dumna matka, która opanowała tę cenną informację po fazie wspólnego szaleństwa chłopców w temacie pszczółki Mai, ciesząc się w duchu jak głupia zupełnie.
Mamuki, która godzina? – Staś znienacka zmienia temat.
Stasina często pyta o godzinę , zupełnie jakby się z kimś umawiał, albo miał jakieś spotkania biznesowe.
Piąta – mówi matka.
I jest dzień? – drąży Stasio szerokie pojęcie czasu. Nic dziwnego, o tej porze roku dnia w zasadzie nie ma, więc dziecko widocznie zapomniało jak dzień wygląda.
Jest dzień, chociaż już wieczór – mówi zagadkowo matka, zgłębiając po niekąd filozoficznie tajemnice jesieni.
Dzień i wieczór… - popada w krótką zadumę Staś, co Jaś wykorzystuje natychmiast.
A jutro jest mecz? – podtrzymuje w pewien sposób temat czasu Jaś.
Nie Jasiu, mecz jest pojutrze. W Szwajcarii – przypominam sobie. Matka kibica zwarta i gotowa, zawsze z naszymi.
O to dobrze – Jaś jest wyraźnie zadowolony – jutro mam inne plany.
Nie zdążę zapytać jednak Jasia o jego plany na jutrzejszy wieczór, bo Staś patrzy na mnie czujnie.
Co to jest plany? – pyta.
Zamiary, zamierzenia, pomysły – recytuję z czeluści lodówki.
Miałaś zamiary? – zaciekawił się Staś. Oj miałam, Stasinku, miałam i to jakie! Milczę jednak dyplomatycznie…
I gdzie są? – drąży dalej, niezrażony brakiem odpowiedzi.
Tu są – targam moich budrysów po kudłatych łepkach.
Tu są – cieszy się Staś, w zasadzie nie wiadomo do końca z czego.
Ronaldo też ma zamiary: zdobycia złotej piłki – podsumowuje zadowolony Jaś.
Wiem Jasinku. Ronaldo urodził się 5 lutego. Tak jak Neymar –  dodaję, jak gdyby nigdy nic.
A Messi? – pyta podejrzliwie Jaś, surowy egzaminator.
24 czerwca – odpowiada matka-omnibus, pozostawiając synów w niemym zachwycie.
A na pewno jednego ;).

Źródło: www.facebook.com/pages/I-Love-Reading-Books

52 komentarze:

  1. Ojeku!! gratuluje bystrosci umyslu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka ma pamięć do dat, bo historyczka i to ją ją ratuje ;). Gorzej w innych dziedzinach, tu już trzeba użyć wyobraźni. Ale jakoś idzie;)! Pozdrawiam :))))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A dziękuję. Wreszcie ktoś docenił mój trud ;). Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. No brawo za bystrość ! Nic tylko orzechy wcinać na utrzymanie wydajności haha :D Dobrze jest !! Dajesz dzielnie radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci najlepsze na powstrzymanie sklerozy! No i fizycznie też człowiek trzymać się musi, tak więc - same korzyści :))). Pozdrawiam ciepło i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  4. Dałaś radę, ja bym poległa na tych pytaniach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwóch chłopaków w domu i człowiek osiąga wyżyny, o które się nawet w najśmielszych snach nie podejrzewał... Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)))

      Usuń
  5. Mama zawsze w gotowości intelektualnej :}}. Ja mam niezły rozstrzał w pytaniach, ponieważ młodsza jest na etapie "dlaczego nie widzę dziś księżyca" {poranne pytanie w drodze do przedszkola}, a starsza zadaje pytania o seks. Ja poproszę o łatwiejszy zestaw pytań ;}}}. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas o księżyc pyta Mały (dlaczego księżyc jest rogal albo piłka), o Starszy w związku z lekcjami... religii pytał ostatnio kto to dziewica. Odpowiedziałam, że Maryja - na szczęście nie drążył dalej... ;). Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzin :)

      Usuń
  6. Oj, Matko, jesteś moim Mistrzem! U mnie najczęściej padają pytania dotyczące wiedzy z zakresu Star Wars:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja specjalizacja to jednak piłka nożna. Z niepewnością czekam co wymyśli Mały, kiedy trochę podrośnie... :). Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. o wow! jestem pod wrażeniem, a zarazem przeraża mnie ten etap pytań, który jeszcze przed nami. Jak na razie pytania Mai brzmią przede wszystkim "co to?" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, słodki okresie:))). Najlepsze rzeczywiście prze Wami.. ;). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja powoli przygotowuję się do odpowiadania na ciągłe pytania, zaczyna się powoli ale szybko rozkręca!

    OdpowiedzUsuń
  10. To tak zwykle jest - dziecko nie mówi, nie mówi, ale kiedy już zacznie... :))). Tak wiec trzeba być czujnym i gotowym na wszystko :). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko jedyna! Podziwiam za wiedzę! U nas największym dylematem okazało się, gdy Córa w wieku ok 2 lat zadała pytanie co to jest "rython". Półtorej roku dochodzilismy co to, po czym gdy opanowała lepiej mowę uświadomiła nas, że chodzi jej o "red car". Czerwone auto w języku angielskim. Tylko wtedy nie umiała wypowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 lata i red car? To już widzę, że u Was też lekko nie będzie:). Tylko może szczęśliwie temat piłki nożnej Was ominie ;). Dzięki za wizytę, zapraszam jak najczęściej :)

      Usuń
  12. my mamy dopiero początek pytań rozpoczynających się na "co to ". zdecydowanie aktualnie rządzi "dlaczego".
    pełen szacun zwłaszcza za pytania o piłkarzy i inne takie. jak już wyrosną, spokojnie możesz iść do "1z10" albo innych takich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że jeszcze 3 lata temu byłam z piłki nożnej zupełna "noga" :). Tak to jest, jak ma się w domu piłkarzy, trzeba się dostosować :). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  13. O matko! Ty to masz ten błysk i przebłysk umysłu. :D Czytałam z zapartym tchem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czego to życie człowieka nie zmusi...:))). Staram się jak mogę, ale uwierz - nie zawsze idzie tak gładko...;). Pozdrawiam i zapraszam do "odwiedzin" :))))

      Usuń
  14. Świetny tekst! Uśmiałam się, czekam na więcej. :) Pytania chłopców i Twoje odpowiedzi to jedno, ale nie da sie ukryć, że masz lekkie pióro. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za ten piękny komplement:). Jednak bez "źródła natchnienia" nic by się nie napisało...;). Zapraszam do jak najczęstszych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedza godna pozazdroszczenia!!! Masz wielki talent do tlumaczenia wszystkiego prosto i konkretnie! Ja zawsze uprawiam dygresje, tudziez inne owijanie w bawelne, a potem wszystko w zyciu i na blogu wychodzi mi rozwlekle i bez polotu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja też jestem mistrzem dygresji, tylko tu się ograniczam, bo gdybym "odleciała", to żadna z Was nie dałaby rady przez te odmęty wypowiedzi przebrnąć :). Ale dziękuję za miłe słowa, uzależniam się do nich coraz mocniej :). I absolutnie nie wychodzi Ci "bez polotu i rozwlekle" - wręcz przeciwnie! Pozdrawiam ciepło i zapraszam do częstych odwiedzin :))))

      Usuń
  17. Ależ się ubawiłam! Świetne pióro.
    No cóż- przy geografii od razu polegałam, ale te daty urodzin piłkarzy? Dżizassss, zgroza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do dat na szczęście mam głowę ;). Geografia - tu idę na żywioł ;). Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, ze tekst się podoba :). Pozdrawiam i zapraszam do ponownych odwiedzin :))))

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Czasem zaskakuję nawet samą siebie... ;)))) Pozdrawiam i dziękuję za wizytę :)

      Usuń
  19. Czytam, czytam a na końcu ooo te daty to już przesada :) Podziwiam :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://naszmalycud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci maja jakiś wysyp pytań dziwnych ostatnio - nie wiadomo dokładnie, skąd im się to bierze...;). Matka się stara jak może :))). Pozdrawiam, dziękuję za wizytę i komentarz. Już zaglądam do Ciebie :)

      Usuń
  20. No nieźle, matka wszystko wie albo wiedzieć musi przecież ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka się stara, czego nie wie, to wymyśli... ;). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)))

      Usuń
  21. Zazdroszczę wiedzy :) Pewnie i ja niedługo będę miała okazję się wykazać, a póki co będę się uczyła od Ciebie :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie:). Z tą wiedzą to różnie bywa, czasami trzeba ratować się sprytem ;). Pozdrawiam, dziękuję za komentarz i zapraszam do odwiedzin :)

      Usuń
  22. omnibus jak nic My wszech wiedzące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy wyjścia :). Choć strach pomyśleć, jakie pytanie pojawią się za rok, dwa ... ;). Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :))))

      Usuń
  23. Toż to prawie jak "Jeden z dziesięciu" :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Tylko publiczność jakby bardziej wymagająca ;). Pozdrawiam, dziękuję za wizytę i komentarz :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow, nieźle :) Mama to jednak człowiek-orkiestra :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sama pękam z dumy ;). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nieźle , nieźle !
    Ha , ja mam już to za sobą , teraz to ja raczej pytam mojego synka :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja powoli zaczynam pytać - głównie w tematyce komputerowej...:). Pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mama nie dała się zaskoczyć :-).

    OdpowiedzUsuń
  30. Teraz już rzadko daje się zaskoczyć - to się nazywa praktyka :))). Pozdrawiam, dziękuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Chodząca Encyklopedia :) Aż się boję pytań mojego dziecka, gdy przyjdzie i na nie czas.
    miło mi, że mnie odwiedziłaś. Piszesz fantastycznie. Zdecydowanie zostaję u Ciebie. Takie pióro mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuję za miłe słowa, serce rośnie, kiedy je czytam...:). Pytania rosną razem z dziećmi i nie przestają zadziwiać - ten opis tutaj to skromny wycinek ich możliwości :). Pozdrawiam ciepło i zapraszam do odwiedzin :)

    OdpowiedzUsuń
  33. OMG!! Faktycznie Matka Omnibus! :-o
    Ja czasem się zastanawiam co mądrego odpowiedzieć mojej 5 letniej (prawie) Podopiecznej..jak zajmuję się nią i jej małym braciszkiem (którego tak na prawdę teraz jestem nianią). Zdarza Ci się powiedzieć, że nie wiesz? czy zmyślasz? :)) ja kilka razy zostałam wprowadzona w takie pytania i zwyczajnie odpowiedziałam że nie wiem...A z dwójką ..domyślam się że łatwo nie jest ;)

    Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie - częściej :D
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Matka ma już wprawę, więc daje radę :). Choć czasami bardzo chciałoby się w ciszy posiedzieć...;). Ale przynajmniej nie grozi mi zbyt szybko skleroza i demencja...:). Dziękuję za odwiedziny, oczywiście będę zaglądać do Ciebie częściej :). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  35. Matko, wiesz wszystko! :D ja najbardziej boję się tematu piłki nożnej, bo mogę dać plamę.. Jak na razie na pytania Starszego odpowiadam kreatywnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie bój się piłki - ja nie miałam o niej bladego pojęcia jeszcze trzy lata temu, a dziś po prostu wymiatam w temacie :). Po prostu: życie zmusza nas do rzeczy, o które się nie podejrzewamy ;). Ja również jestem w mych odpowiedziach baaardzo kreatywna :). Pozdrawiam i zapraszam do ponownych odwiedzin :)

    OdpowiedzUsuń